Strona Główna Strzelecka Grupa Siekierki - S.G.S
Polowanie zostawiamy myśliwym

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
Wątek kulinarno-drinkowy
Autor Wiadomość
Paweł 
koniucorso


Dołączył: 12 Lis 2008
Posty: 834
Skąd: Brwinów
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2010-06-27, 17:33   

Odświeżę trochę temat, czas sprzyja grillowaniu, więc:
Bejca do Łosia(łososia :mrgreen: )
Bierzemy mały słoiczek( po musztardzie idealny) i wlewamy 3 łyżki oliwy, łyżkę miodu, 3 łyżki soku z cytryny, lub octu balsamicznego, 2 łyżki wody i z dziesięć kropel tabsco. Smarujemy łośka i po kilku godzinach na grill :mrgreen:
To przepis na około 4 solidne dzwonka, w miarę zwiększania gabarytów...
Marynata do karkówki z grilla:
Kroimy 1 cebulę na pół i następnie na paski, rozdrabniamy, wyciskamy 5 ząbków czosnku, sól, pieprz - ile kto lubi, oregano lub majeranek( nie mieszamy bo będzie gorzkie!!!) dodajemy 2 łyżki musztardy( najlepiej z dijon, lub zwykłej sarepskiej, bez chrzanowych wynalazków), pół łyżeczki sosu z Worcestershire, pół szklanki oliwy, 4 łyżki octu balsamicznego, 4 pokruszone liście laurowe, ćwierć łyżeczki zmielonego ziela angielskiego, szczyptę słodkiej papryki.
Mieszamy, zalewamy karkówkę i odstawiamy na noc, a potem :mrgreen: ...
Zbieramy gratulacje :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:
Można bardzo prosto zmodyfikować ten przepis dodając, zamiast 2 łyżek musztardy, 4 łyżki ketchupu, smak się zmieni, ale efekt podobny - chcę dokładkę :mrgreen:
_________________
czerwone cóś z Leopoldem,dziadek Łucznik, i blada d..a :-)
 
 
green_thunder 
Robert, Komendant

Wiek: 67
Dołączył: 13 Gru 2008
Posty: 1429
Skąd: z Mokotowa
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2010-06-27, 19:51   

Wydrukowałem, nie lubię oregano, ani bazylii, Polonus sum!
 
 
colt53 
dmucham bo lubię

Wiek: 65
Dołączył: 16 Paź 2010
Posty: 3
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2010-10-29, 14:36   

Witam serdecznie smakoszy ! :mrgreen:
Może więc coś ze staropolszczyzny ?

KRUPNIK STAROPOLSKI

Składniki:

- 0.75 l. miodu,
- 0.50 l. wody przegotowanej
- 1.00 l. spirytusu,
- 2 cytryny,
- 1 pomarańcza,
- kawałek cynamonu,
- 8 ziaren ziela angielskiego,
- 8 goździków,
- 1 laska wanilii,
- 2 łyżki kwiatu lipy,
- 2 łyżki kwiatu suszonego czarnego bzu,



Wykonanie:
- cynamon, ziele angielskie, goździki, wanilię, kwiat lipy i czarnego bzu zalać małą ilością zimnej wody, powoli doprowadzić do wrzenia i pogotować kilka minut,
- miód lekko zrumienić (?),
- połączyć wywar z miodem, dodać wyciśnięty sok z pomarańczy i cytryny, włożyć skórki z pomarańczy i cytryny, wymieszać, zagotować, wystudzić i przecedzić,
- do wywaru wlać spirytus, dopełnić ... litra przegotowanej zimnej wody i odstawić na 3 tygodnie by smak dojrzał.

[ Dodano: 2010-10-29, 22:58 ]
I jeszcze coś tradycyjnego.

FORSZMAK

Składniki:

- 1.00 kg piersi indyka (*),
- 0.60 kg mięsa kurczaka wędzonego (na przykład z udek),
- dowolna ilość kiszonych ogórków (od kilku sztuk do kilograma),
- 0,25 l. śmietany 18%,
- 4-5 szt. cebul,
- 2-3 ząbki czosnku,
- 1 łyżka musztardy (**),
- 4-6 rosołków wołowych w kostkach (***),
- 200 g koncentratu pomidorowego (1 słoiczek),
- olej do smażenia,
- do smaku sól, pieprz, liść laurowy, ziele angielskie, papryka ostra i słodka,
- 1 łyżka masła,


Przygotowanie:

- mięso, kurczaka pokroić w paski o grubości około 1 cm,
- ogórki pokroić w paski o nieco mniejszej grubości,
- cebulę pokroić w piórka,
- czosnek pokroić w drobniutką kostkę lub zmiażdżyć.

Wykonanie:

- w garnku zalać rosołki odpowiednią ilością wrzątku (***), dodać czosnek, liść
laurowy i ziele angielskie,
- na patelni mocno rozgrzać olej, wrzucić mięso indyka, na ostrym ogniu lekko
zrumienić i wrzucić do rosołu,
- na pozostałym tłuszczu obsmażyć ogórki (tak !) i przełożyć do rosołu,
- dodać do rosołu mięso kurczaka wędzonego,
- wszystko gotować do miękkości mięsa indyka,
- cebulę zeszklić na patelni i przełożyć do garnka z rosołem.
- dodać przecier pomidorowy, śmietanę, sól, paprykę słodką, nieco ostrej papryki
i łyżkę musztardy (**),
- dodać masło i zagotować.



(*) - Może być cielęcina lub jagnięcina.
(**) - W wersji luksusowej zamiast musztardy używa się wytrawnego wina,
(***) - Powinien być esencjonalny, dlatego należy rozpuścić go w mniejszej ilości
wody niż to wynika z przepisu na opakowaniu.

Palce lizać :mrgreen:
_________________
HW77k, Diana 240C, Łucznik wz.70, Walther CP88

Głupota powinna być karalna.
 
 
Qbas 
miszcz śpiewu


Wiek: 46
Dołączył: 10 Lis 2008
Posty: 375
Skąd: Ursynów-Krasnowola
Wysłany: 2010-11-26, 14:08   

Poproszę łopatologicznie o łatwy przepis na dobry bigos -
będe go robił pierwszy raz :lol:

Szacuneczek Qbas
_________________
Wejście do internetu pokazuje grozę tego, jak WIELU IDIOTÓW jest na świecie - - Slavia 634 , M16A3
 
 
kenny 


Dołączył: 27 Paź 2010
Posty: 119
Skąd: Grochów/Mokotów
Wysłany: 2010-11-26, 15:31   

Najlepszy jest na winie.

Ładujesz do garnka kapustę, otwierasz lodówkę i bierzesz co się nawinie ;-)
_________________
 
 
Arnie
Administrator


Wiek: 49
Dołączył: 09 Lis 2008
Posty: 2299
Skąd: Warszawa-Włochy
Wysłany: 2010-11-26, 17:21   

Co gospodyni ma swój :mrgreen: .Im więcej róznych mięs tym lepiej ( nie za chude). Grzybki obowiązkowo i nie ma bata musi wyjść.
 
 
Qbas 
miszcz śpiewu


Wiek: 46
Dołączył: 10 Lis 2008
Posty: 375
Skąd: Ursynów-Krasnowola
Wysłany: 2010-11-30, 11:15   

No tak ..ale czy tylko z kiszonej kapusty - Czy pół na pół z zieloną ?
Czy "dusić" oddzielnie kapusty czy odrazu razem ?
Jako że w piatek jest "jajeczko" robienie bigosu przesuwam :-P

SZacuneczek Qbas
_________________
Wejście do internetu pokazuje grozę tego, jak WIELU IDIOTÓW jest na świecie - - Slavia 634 , M16A3
 
 
janfelix 


Wiek: 63
Dołączył: 21 Gru 2010
Posty: 118
Skąd: Włochy i inne wiochy
Wysłany: 2010-12-23, 05:08   

Z tym bigosem, to Arnie ma rację. Nie ma jednego, słusznego przepisu. Są bigosy staropolskie, "hultajskie", myśliwskie, świąteczne i sylwestrowe. Pomijam tu "bigosy" PRL-owskie - popularne i dworcowe - tzw. selektywne. W myśl zasady - "co cię nie zabije, to cię wzmocni" - jeśli przeżyłeś talerz bigosu na dworcu w Koluszkach i kufel zielonkawego piwska kwaśnego jak sos z ogórów i mętnego jak zakwas do żuru (lata 60 - 70-te) to masz szanse dotelepać się do emerytury. Oczywiście, jeśli masz w rodzinie dobrego lekarza, który nie dybie na spadek po Tobie. Jak odróżnić bigos popularny od świątecznego? To bardzo proste. Ten pierwszy próbujesz widelcem, a jesz łyżką. Ten drugi - przeciwnie. Musisz się trzymać jedynie podstawowych zasad. Tyle samo wkładu mięsnego ile kapusty - 3 kilo kapuchy = 3 kilo mięcha. Wiele zależy od kapusty - musisz mieć zaufanego dostawcę. Takie czasy, że nawet na kapuście kantują. Żadnego płukania! Słodkiej możesz dodać, ale nie więcej niż jedną czwartą -no, jedną trzecią i grubiej skrojoną - i gotujesz ją osobno z dużą ilością grzybów w tym koniecznie prawdziwków. Dodatki to wędzone śliwki, antonówki, pieczone cebule, czerwone wino. Wino i jabłka pod sam koniec. Pieprz, majeranek, kminek. No i bigos przyrządza się kilka dni. Bardzo dobry przepis dał Grzegorz Russak, tyle że on bazuje na dziczyźnie, ale i bez niej zrobisz dobry bigos trzymając się proporcji.
 
 
Użytkownik 
Darek


Wiek: 34
Dołączył: 05 Mar 2011
Posty: 87
Skąd: Warszawa Gocław
Wysłany: 2011-05-30, 14:47   

To ja zarzucę likier czekoladowy ( moja połowica popija przy TV wieczorami, a ja mam plusa hehe )

do gara wlewamy:

- puszkę mleka skondensowanego niesłodzonego
- półtorej szklanki cukru
- 2 cukry waniliowe
- 2 kieliszki spirytusu
- 1 szklankę wódki
- 3 czubate łyżki gorzkiego kakao Wedla

grzejemy chwilę mieszając ale by nie gotowało się bardzo i wlewamy do karafki, zakręcamy - gotowe. Najlepiej pić po 2 tygodniach jak się przegryzie bardziej! Przed piciem wymieszać osad z dołu.

[ Dodano: 2011-05-30, 14:53 ]
I mój ulubiony chleb na zakwasie:

Składniki:

o Słoik zakwasu (około ¾ objętości) - jedyna rzecz którą trzeba mieć od kogoś
o 3 szklanki wody
o 2 łyżeczki soli kuchennej
o 1 szklanka złożona z ziaren: siemienia lnianego, ziaren słonecznika, dyni, sezamu, otrębów (pszennych lub żytnich) lub jakich tylko się komu zażyczy w danej chwili
o 2,5 szklanki mąki pszennej (może być specjalna do pieczenia chleba lub zwykła pszenna 480 lub 550)
o 1,5 szklanki mąki żytniej (ja używam „żurkową” albo do wypiekania chleba)


Przepis:

1. Mieszamy zakwas z letnią wodą i solą, do momentu rozpuszczenia się zakwasu w wodzie,
2. Wsypujemy ziarna i mieszamy,
3. Dodajemy całą mąkę i wszystko razem mieszamy (pamiętając o zasadzie mieszania w jednym kierunku, bez robienia przerw, żeby uniknąć zakalca),
4. Do czystego słoiczka odkładamy zakwas na następny chleb, ale tylko do połowy objętości (najlepszy będzie słoiczek po dżemie),
5. Następnie przekładamy ciasto do blachy wysmarowanej masłem bądź wyłożonej papierem do pieczenia,
6. Tak przygotowane ciasto odkładamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcie na czas od 8 do 12 godzin (nie trzymamy w przeciągu ani przy oknie - ma być dość ciepło),
7. Po tym czasie pieczemy ok. 65 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 stopni



Słoik z odłożonym zakwasem wkładamy do lodówki, ale nie zakręcamy go, a jedynie lekko nakrywamy, ponieważ ciasto rośnie;
Należy zrobić minimum 2-dniową przerwę od momentu włożenia zakwasu do lodówki a pieczeniem chlebka;
Zakwas może stać w lodówce do 3 tygodni
Mogę udostępnić zakwas na siekierkach :]
_________________
AirArms ProSport 4,5 mm Walnut + Sportsmatch AOP55 UK AOP55 + Bushnell Elite 4200 6-24x40 Mil-Dot
 
 
janfelix 


Wiek: 63
Dołączył: 21 Gru 2010
Posty: 118
Skąd: Włochy i inne wiochy
Wysłany: 2011-06-21, 22:49   

Nie wiem, czy to co piszę jest całkiem zgodne z założeniami tematu - to raczej moje autodafe przeniesione z innego forum - zbyt młodzieżowego, aby mogło być poradą na przyszłość.

Temat postu: Eksperymenty kulinarne na materiale ludzkim

Z pewnością wielu z Was-niekoniecznie Paniom- zdarzyło się zmierzyć z potrawą przerastającą Wasze doświadczenie i możliwości. Ale trzeba ratować sytuację, aby choć samego siebie przekonać, że nie jesteśmy aż tak beznadziejni....Zatykamy nos, zamykamy oczy i jemy tę żabę... Zdarzyło mi się kiedyś pomylić kurę z kurczakiem. Może nie tyle pomyliłem, ile uznałem, że to żadna różnica, a kura jako-było nie było kobieta-powinna być nawet delikatniejsza niż pospolity samczyk. Wiele kurczaków już upiekłem na rożnie i zawsze gościom smakował, więc kurę potraktowałem podobnie- zioła, czosnek, miód itp. Na rożen i do piekarnika. Kurczak się piecze 50 min-czasem godzinę. Myślałem, że kura szybciej. Niestety...Minęła godzina, potem druga...Pod koniec trzeciej godziny kura miała wielkość kuropatwy, kolor węgla i twardość drewna. Ale jeść się chce!. Oskrobałem kokoszkę z sadzy i do gara z wodą. Włoszczyzna, cebula...wiadomo. Wyszedł z tego rosół- właściwie bulion- w kolorze bez mała Cocacoli. Ponieważ tłuszcz z kury wytopił się całkiem w piecu, chlapnąłem do wazy oleju. Całość doprawiłem na ostro pieprzem i bajerem, że była to ulubiona zupa Napoleona. Wygłodzeni goście nie protestowali. Chyba wszystkim smakowało, nikomu nie zaszkodziło. :shock:

[ Dodano: 2011-08-02, 20:28 ]
A ślimaki ktoś przyrządzał ?. Przed laty mi odbiło i postanowiłem spróbować. Przepisu w starych książkach kucharskich nie znalazłem, więc poszedłem na żywioł. Nazbierałem siatę winniczków w ogrodzie i....Dziś nauczony doświadczeniem wiem, że to draństwo musi oczyścić sobie kichy. Ślimaki się opłukuje, umieszcza w siatkach z dużymi oczkami i posypuje mąką. Wiszą tak w chłodnej piwnicy przez tydzień i dłużej- codziennie pryska się je wodą i sypie mąkę. Kiedy wszystkie rżną kupę na biało, już tylko wodą się pryska. Zaczynają się wtedy chować w muszle i zapadać w sen zimowy. Wtedy się je gotuje, wyjmuje ze skorupek, kroi, dusi, doprawia itd. Ale wtedy tego nie wiedziałem. Zebrane winniczki umyłem, ugotowałem, wyłożyłem na półmisek (sól i pieprz-do smaku) i jazda na stół gości częstować !. Zobaczyli, że ja jem i oczami przewracam z rozkoszy- to i oni się załapali i nawet chwalili. Złe to nie było, tylko w zębach chrupało, bo za krótko gotowane. Za to po godzinie można już było zawody w rzyganiu urządzać... :roll:

[ Dodano: 2011-08-02, 20:33 ]
Pieczona cielęcina szpikowana czosnkiem....Pycha. Moja Babcia taką robiła na Święta Wielkanocne. Ale to było bardzo, bardzo dawno temu. Ja nabrałem ochoty na taką cielęcinkę w czasach, kiedy mięso było na kartki, a nieśmiertelna "baba z cielęciną" była podejrzewana, że handluje "psininą". Ale jakiś ochłap udało mi się kupić. No, sznyclówka to nie była. Trzeba było "to to" osznurować. Nie mając nic lepszego pod ręką(kryzys!) użyłem konopnego sznurka. Nawet nieźle się upiekło, tylko jeść się nie dało. Tak przeszło aromatem sznurka, że całość jechała świeżym końskim g**nem. Ze złości wywaliłem pieczeń przez okno - niech się choć biedne, bezpańskie psy pożywią. Rano wyglądam - psy jakby wymiotło, a cielęcinka leży.... :mrgreen:
 
 
oskar0608

Dołączył: 25 Maj 2015
Posty: 6
Wysłany: 2015-06-08, 12:12   

Filety z kurczaka w sosie pomidorowym z mozzarellą




Składniki, 2 porcje:

• 2 pojedyncze filety z kurczaka
• 1 łyżeczka suszonego oregano
• szczypta ostrej papryki
• 6 plasterków (ok. 80 g) szynki parmeńskiej lub serrano
• 1 puszka pokrojonych pomidorów (polpa di pomodori)
• 1 kulka mozzarelli (użyłam mozzarelli di bufala)
• sól, pieprz, masło i oliwa extra vergine
• bazylia


• można podawać z bagietką, ryżem, makaronem, kuskusem





Przygotowanie:

Filety z kurczaka oczyścić z błonek i kostek, opłukać. Każdy pokroić na 3 mniejsze i cieńsze filety. Doprawić solą, pieprzem, suszonym oregano i ostrą papryką, wysmarować 2 łyżeczkami oliwy i zawinąć w plasterki szynki.
Rozgrzać większą patelnię z pokrywą, włożyć 2 łyżki masła i 1 łyżkę oliwy extra vergine. Na rozgrzany tłuszcz włożyć filety i smażyć przez ok. 5 minut, w międzyczasie 2-3 razy przewrócić na drugą stronę.
Stopniowo, łyżką wykładać pomidory i zagotować. Pomidory doprawić delikatnie solą, pieprzem i opcjonalnie szczyptą ostrej papryki. Gotować pod przykryciem przez ok. 6 minut, w międzyczasie filety przewrócić na drugą stronę.
Dodać kawałki mozzarelli, przykryć i gotować jeszcze przez ok. 2 minuty aż ser się roztopi. Posypać bazylią i podawać. Można podgrzewać. Czytaj więcej w BLOGU.
_________________
wynajem samochodów

dostawczych warszawa
 
 
Paweł 
koniucorso


Dołączył: 12 Lis 2008
Posty: 834
Skąd: Brwinów
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2015-07-07, 18:19   

Wiedziony braterskim odruchem niewylewającego za... Postanowiłem przekazać część jakże pożytecznej wiedzy, ogółowi kolegów.
Idealna na syndrom dnia poprzedniego, wielokrotnie przetestowana, jak prowadziłem swój bar to był hit w niedziele i poniedziałek :D
Przepis:
W duży garnek(tak z 5L) wkładamy kurczaka, parę ziaren ziela angielskiego i kilka listków laurowych. Całość dopełniamy wodą i gotujemy aż kurczak będzie dobrze miękki. W czasie gotowania zbieramy szumy, chyba że ktoś będzie chciał klarować białkiem.
Ugotowanego kurczaka wyciągamy z wody i studzimy, w międzyczasie kroimy w kostkę jedną czerwona paprykę icebulę. Marchewkę i kilka łodyg(ewentualnie włoszczyzna) selera naciowego kroimy w talarki i razem z resztą wrzucamy do wywaru, wyciskamy do garnka z 8 dużych ząbków czosnku, jak kto lubi to może i więcej.
Zupka ma ledwo pyrkać na ogniu a my dzielimy kurczaka na małe kawałki mięsa. Do miski wlewamy żółtka z 4 kurzych jaj i wyciskamy do nich 3-4 soczyste cytryny, całość mieszamy rózgą i odstawiamy.
Wrzucamy mięsko i jakieś 150g ryżu, dodajemy łyżkę suszonej bazylii,pieprz , sól i gotujemy jakieś 3 minuty i odstawiamy z ognia.
Ryż i tak będzie miękki gdyż dojdzie w zupie.
Bierzemy miskę z żółtkami i cytryną, dodajemy powoli zupę do miski cały czas mieszając, gdy miska się wypełni wlewamy płyn do zupy, oczywiście mieszając, na koniec obficie sypnąć posiekaną natką pietruszki, ze dwa pęczki :-)
_________________
czerwone cóś z Leopoldem,dziadek Łucznik, i blada d..a :-)
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group